Nowy Rok, kolejne urodziny Stasia

Już niedługo, Staś będzie miał 8 urodziny! Ale ten czas leci 🙂

8 lat, minęło jak jeden dzień. Kto by pomyślał, zaraz po diagnozie, że nie będzie wcale tak źle, jak to nas nastraszyli na oddziale. Może lekarz musi uświadamiać rodzica, że dziecko z niepełnosprawnością, to dziecko potrzebujące więcej opieki i przede wszystkim ma też inne potrzeby? Jednak, lekarz powinien powiedzieć, że będzie równie kochane, będzie dawało dużo radości.

Jestem dumna ze swojej dwójki dzieci. Zespół Downa, nie jest przeszkodą by cieszyć się z sukcesów dziecka, a wręcz przeciwnie, pozwala na to, że nawet najmniejszy sukces jest czymś wielkim.

Staś, codziennie uczy nas miłości, cierpliwości, tego jak cieszyć się z życia, jak dostrzegać piękno otaczającego nas świata. Jednak, pokazuje też, jak naprawdę wyrażać gniew, gdy nam coś nie pasuje. Staś, „nie owija w bawełnę”, jak coś chce, to chce i na odwrót. Jak kocha, to na zabój. Jak przytula, całuje, to całym sobą. Dlatego, że on chce, a nie że przyszła ciocia i chce buziaka ;).

Te osiem lat, nauczyło nas wiele, pokazało co w rzeczywistości jest ważne. Ktoś może powiedzieć „sama się Pani okłamuje”. Może i tak, a może właśnie, choroba dziecka otworzyła mi oczy, nadała naszemu życiu sens. Najważniejsza dla nas jest rodzina, dzieci, dom. Kiedyś, praca stała na pierwszym miejscu.  Żyło się w biegu: praca, dom, dom, praca. Po pracy, też często siedziałam przed monitorem zajmując się zawodowymi sprawami: kończenie artykułów, przeprowadzanie badań, analizy, rysunki, plakaty, kolejne projekty.

Teraz, też ciągle gdzieś „biegam”: dom, lekarze, urzędy, rehabilitacja, przedszkole, szkoła, turnusy itd., ale więcej czasu spędzamy razem, to nadaje życiu sens.

Jej.. mój mały synek, kończy OSIEM lat… niesamowite :), a Maja za 3 miesiące DZIESIĘĆ. Wspaniałe rodzeństwo, uzupełniają się, kochają, kłócą, tulą i biją. Jakby tego dodatkowego chromosomu nie było. Tylko, Staś ciągle jest małym chłopcem, i tak jak na dwulatka, trzeba mieć Go na oku, tak jak roczne dziecko – trzeba domyślać się o co mu chodzi, bo sam powie niewiele, więcej pokaże na migi zapożyczone od „kaczora Donalda” czy z „Inwazji kórlików”. Ale kocham go, takim jakim jest.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *